ciekawe linki: ciekawe linki:
nauka
Olbrzymie porohy

Olbrzymie porohy i liczne wodospady na rzece Mamore, jedynej jaka przez Rio Madeira łączyła Boliwię z Amazonką, uniemożliwiały żeglugę na przestrzeni około 400 km. Transport dużych ilości kauczuku boliwijskiego z okręgu Acre i Matto Grosso odbywał się w tym czasie rzeką Mamore do miejscowości Guajara-Mirim, skąd surowiec przenosili na plecach tragarze indiańscy przez puszczę wraz z ciężkimi łodziami do Porto Velho na rzece Madeira i znów spławiali tą rzeką aż do Mańaos. Droga lądowa, omijająca porohy i wodospady, była niezmiernie trudna i męcząca, a trwając około trzech miesięcy — bardzo znacznie podnosiła cenę kauczuku. Karawany tragarzy idących tą drogą z ładunkiem narażone były nie tylko na choroby spowodowane rojami lęgnącego się na trzęsawiskach jadowitego robactwa, tile też napadane były bardzo często i wybijane w pień przez zamieszkujący te puszcze dziki szczep Indian „Garipuna", który w ogóle nie uznawał brania jeńców. Boliwia miała oczywiście jeszcze inną drogę: na zachód do wybrzeża Oceanu Spokojnego. Ale droga ta była znacznie dłuższa i prowadziła przez śniegiem pokryte szczyty Kordylierów, dochodzące do 5000 m wysokości. Surowiec załadowany na statek na wybrzeżu Pacyfiku odbywał niezmiernie długą podróż wzdłuż zachodnich brzegów Ameryki Południowej (kanału Panamskiego jeszcze nie było), omijał Cape Hoorn i przecinając cały Atlantyk przybywał do Europy. Ta okrężna, bardzo długa podróż bardzo poważnie podrażała, towar, bowiem fracht okrętowy na każdą tonę kauczuku wynosił bez mała 500 dolarów. Ludzie stojący u steru niezawisłej Boliwii już od dawna szukali wyjścia z tej sytuacji, a prezydent Ballivian w roku 1843 wyznaczył bardzo poważną nagrodę pieniężną (około miliona dolarów) dla tego, kto odnajdzie dogodną drogę spławną, która by kraj ten połączyła przez Amazonkę ze światem. Nagroda skusiła nie tylko wielu włóczęgów-awanturników, ale podróżników, badaczy i inżynierów z sąsiednich państw. Z poszukiwań nie powróciło bardzo wielu śmiałków i nikt nie zna nawet w przybliżeniu okoliczności w jakich ponieśli śmierć w puszczy. Ci, którym udało się wynieść cało głowę z tej przygody grożącej na każdym kroku śmiercią, stwierdzili, że mimo bardzo skrupulatnych poszukiwań nie mogli znaleźć żadnej zdatnej do żeglugi rzeki. Relacje ich były prawdziwe, gdyż do dzisiaj rzeki takiej tam nie znaleziono. W drugiej połowie przeszłego stulecia sprawa znalezienia drogi z Boliwii do Amazonki stała się palącą także i dla Brazylii, a to z racji olbrzymiego obszaru Matto Grosso, odciętego zupełnie od świata na skutek niepokonanych trudności żeglugowych rio Mamore. Ministerstwa komunikacji obu krajów długo radziły i szukały sposobów, by złemu zaradzić, wreszcie opracowano kilka projektów, które miały usprawnić transprojektów było wprost fantastycznych, znalazły się jednak i całkiem realne. Do nich należał projekt przekopania spławnego kanału, zaopatrzonego w śluzy i zapory, oraz drugi: budowa kolei wzdłuż porohów i połączenie nią spławnych punktów rzek Mamore i Madeira.

 
ciekawe linki:
Joomla Templates: from JoomlaShack